Zawiercie

banerbanerbaner

Kalendarz imprez

  Maj 2012 

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31


Koło się toczy – już 50 lat

Strona główna » Aktualności » Koło się toczy – już 50 lat

wielkość tekstu:A | A | A

data dodania: 2011-10-07 12:03:37


„Dobrowolna, samorządna i niezależna organizacja społeczno-zawodowa kobiet wiejskich działająca w ramach organizacji kółek rolniczych”. To oficjalna definicja Koła Gospodyń Wiejskich według Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. – „To wspaniała rozrywka i oderwanie się od codzienności” – tak natomiast mówi o Kole z Rzędkowic jego sekretarz, Zofia Bednarska.

Pan w średnim wieku, stojąc na środku sali przodem do gromadki kobiet w wieku emerytalnym, gra na instrumencie dętym. Tuż obok pozostała część kapeli przygrywa skoczną melodię, do której tańczą kobiety. Pod oknem długi stół, a na nim talerze z ciastem, wędlinami i mnóstwem innych smakołyków. Tak wygląda opis jednego ze spotkań Koła Gospodyń Wiejskich z Rzędkowic. Jednak ich przebieg jest znacznie bardziej żywiołowy i interesujący, niż ten suchy opis. To Koło kręci się bowiem bardzo żwawo.

Magnetyzm

– „Czasem gdy wybieram się na zebranie Koła, mąż mruczy: »oho, poniedziałek, znowu idziesz do remizy!«” – mówi Janina Myga, przewodnicząca KGW z Rzędkowic. I faktycznie, chodzi – już od około 40 lat. Samo rzędkowickie Koło Gospodyń Wiejskich ma historię niewiele dłuższą.

Powstało w 1961 r. z inicjatywy Teresy Odjaz, lokalnej nauczycielki, która – jak mówi pani Janina – „zaszczepiła bakcyla tej inicjatywy”. Aktualna przewodnicząca sprawuje swą funkcję od prawie czterech dekad. I choć myśli o przejściu na „emeryturę” z tej funkcji i odejściu z Koła, to jednak coś „jeszcze ciągnie mnie do niego”. – „To nasze Koło kręci się wspaniale, mamy zgrane i wesołe kobiety, które chcą pracować. To właściwie główne centra kultury na wsi: KGW i straż pożarna” – mówi Janina Myga.

Teresa Piec, członkini KGW, opowiada: „Mieszkam tu ok. 40 lat, a pochodzę z Kroczyc. Jakiś czas po przyjeździe, jako młodziutką mężatkę, zaangażowała mnie przewodnicząca – i tak zostałam aż do dziś”. Stanisława Gajek, zastępczyni przewodniczącej, ze śmiechem komentuje: „I nie pozwolimy, żebyś odeszła!”. Żadna z pań nie zamierza jednak odchodzić z Koła.

Pani Stanisława deklaruje: „Koło jest wszystkim: rozrywką, spotkaniem z najbliższymi, relaksem, nauką, bo wzajemnie uczymy się różnych rzeczy. Ja tym Kołem żyję!”. Jak dodaje Janina Myga, KGW istnieje dzięki życzliwym ludziom. Należą do nich m.in. Janina Smoleń, dyrektor szkoły w Rzędkowicach, a także członkowie Kapeli Jurajskiej, z liderem Ryszardem Powązką na czele. Kapela Jurajska towarzyszy Kołu podczas prób tanecznych i występów.

Wyjść z domu

– „Chcemy kultywować kulturę, którą otrzymałyśmy od naszych babć, a poza tym to jedyne źródło naszej rozrywki – mówi Stanisława Gajek. – Jedna osoba opowiada o swoich problemach, druga o swoich, a spotkanie kończy się wspólnym śpiewem”.

Spotkania takie odbywają się co tydzień, w czwartki. W okresie letnim – w remizie, a zimą w szkole, gdzie panie z Koła Gospodyń Wiejskich mają swoje pomieszczenie. Jak jednak wspominają członkinie, nie zawsze na spotkania było tyle czasu, ile jest teraz. – „Kiedyś było tak, że spotykałyśmy się ok. 22:00, po tym, jak skończyłyśmy wszystkie zajęcia w gospodarstwie – mówi przewodnicząca Koła – a rozchodziłyśmy się do domów ok. 23.00. Teraz nie mamy pola do uprawiania i krów, więc spotykamy się o godzinie 18:00”. Pomimo dużej liczby zajęć, czas na Koło znaleźć się musiał. I znajdował.

Dzięki wspólnej działalności mają okazję lepiej poznać sąsiadów i całą okolicę oraz – jak mówią – przejść na wyższy etap znajomości. – „To nie jest tak, jak w mieście, że można mieszkać obok siebie, w jednej klatce schodowej, lecz nie znać nikogo – my tu się znamy wszyscy. Jesteśmy zgrane dziewczyny i jeśli nie spotkamy się w którymś tygodniu, to już tęsknimy za sobą” – opowiada pani Teresa.

Wspólne sprawy i sukcesy

50-letnia działalność to także sukcesy i wyrazy uznania dla aktywnych pań z Rzędkowic. – „Tylko w ostatnich latach możemy się pochwalić zdobyciem pierwszego miejsca w Szczekocinach podczas przeglądu wszystkich Kół Gospodyń Wiejskich z regionu zawierciańskiego – wspomina Stanisława Gajek. – Zajęłyśmy pierwszą lokatę wśród aż 28 kół biorących udział w tym przeglądzie, więc nasza satysfakcja była ogromna. Wygrałyśmy również w 2009 r. podczas konkursu tradycyjnych potraw, który odbył się w Żarnowcu”.

Poczucie sukcesu i zadowolenie towarzyszą jednak nie tylko spektakularnym nagrodom i wyróżnieniom. Czasem dotyczą niewielkich spraw i działań. Mogą nimi być choćby prace przy tworzeniu palm wielkanocnych czy wieńców na dożynki i inne okazje.

– „Zajmuje to około 2-3 dni intensywnej pracy, a potrzeba do tego kilku osób – o przygotowaniu wieńca opowiada Teresa Piec. – Na początku robi się konstrukcję, najczęściej z drutu, którą się oplata. Kobiety przygotowują wiązanki i bukieciki, składające się z kwiatów i kłosów. Później przykładane jest to do całości, obwiązywane i oplatane. Jednego roku zajęłyśmy miejsca pierwsze i trzecie w konkursie wianków z kwiatów polnych”.

Sukcesem w tym przypadku są więc nie tylko laury na różnego rodzaju konkursach i przeglądach. Ważne jest również to, że udało się coś zrobić razem.

Ciągle w ruchu

Główny sezon publicznej działalności Koła Gospodyń Wiejskich z regionu rozpoczyna się w marcu od spotkania wszystkich kół w Miejskim Ośrodku Kultury w Zawierciu. Kończy natomiast we wrześniu, w Pilicy. W międzyczasie są święta majowe, odpust, przegląd kół w czerwcu, piknik we Włodowicach i dożynki.

Wkrótce KGW obchodzić będzie 50. rocznicę powstania. Zanim to nastąpi, jak relacjonuje przewodnicząca, panie zamierzają uszyć typowo regionalne stroje. – „Jeśli uda nam się zgromadzić trochę pieniędzy, to się tym zajmiemy. No i mamy nadzieję, że uda nam się wybrać do Chorzowa i tam wystąpić” – opowiada przewodnicząca, mając na myśli Wojewódzki Przegląd Zespołów Regionalnych Kół Gospodyń Wiejskich.

Poza tym od dłuższego czasu rzędkowickie Koło stara się o postawienie figury diabła przy okolicznych skałach. Diabeł ma byś symbolem tego miejsca. Dlaczego akurat on? – „Słyszałam o legendzie, wedle której ten diabeł to był szlachcic uwodzący panny z okolicy. W końcu wszystkie się zgadały i przywiązały go do skał” – opowiada Janina Myga.

– „Koło się ciągle toczy – żartuje pani Stanisława Gajek. – Ani szprychy nie wylatują, ani obręcz nie spada. Jedzie się dobrze!”.

Paweł Kmiecik


______________________
Tekst pierwotnie ukazał się w kwartalniku „Zawiercianin” nr 8. Cały numer można pobrać i przeczytać tutaj.

czytano: 173 razy

Wasze komentarze

dodaj komentarz wszystkich komentarzy: 0

Strona główna
galeria
Paprocki - Brzozowski


banerbanerbanerbanerbaner

Strefa organizacji



Jak często angażujesz swoje działania w sprawy społeczne (wolontariat, praca w organizacji pozarządowej itp.) ?

Projekt współfinansowany ze środków rządowego programu
Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

FIO




ALPANET - Polskie Systemy Internetowe